Umarłem? Nie, jeszcze żyję, choć nastąpiła fotograficzna anabioza. Zdjęcia "się robią", ale trafiając co jakiś czas w sieci, albumach, na wystawach czy gdziekolwiek indziej na naprawdę świetne fotografie innych ludzi mam ochotę wyrzucić te klisze w cholerę i zacząć wszystko od nowa z wolną głową i świeżymi pomysłami w niej. Zdjęcia będą, za chwilę, dwie.

A jedną z takich postaci, przed którą chylę czoła, jest Oleg Klimov. Jestem po prostu urzeczony jego zdjęciami, ale także filozofią życiową wyczuwalną w tekstach na blogu. Filozofią człowieka, który robi swoje, dla którego najważniejsze jest robienie zdjęć, człowieka, który nie zajmuje się i nie traci czasu na całą tę okołofotograficzną otoczkę, która przecież jest jedynie sztafażem, zasłoną dymną.

Strona aktualizowana jest często i za każdym razem są to zdjęcia niesamowite. Niekoniecznie ze względu na treść, ale dla mnie przede wszystkim dlatego, że widać w nich, że Klimov zna swój fach, że dokładnie wie co chce na zdjęciach pokazać i w jaki sposób to zrobić. Tam nie ma przypadku, jest profesjonalizm.

Jeśli ktoś nie radzi sobie z rosyjskim, a chciałby wiedzieć o czym jest mowa na stronie, można skorzystać z tłumacza na google translate.


Niejako uzupełnieniem poprzedniego newsa jest wystawa Jindřicha Štreita, która będzie miała miejsce we Wrocławiu, w Domku Romańskim. Ekspozycja pod tytułem "Związki" była już pokazywana w Warszawie, teraz wszystkie zdjęcia można będzie obejrzeć w stolicy Dolnego Śląska. Pokazane zostaną prace artysty z ostatnich trzydziestu kilku lat.

Fotografie można oglądać do 30 kwietnia a już w najbliższą środę, tj. 2 kwietnia, zapraszam na wernisaż na godzinę 17:00. Więcej info na stronie organizatora OKiS-u.


Jindřich Štreit - jeden z najważniejszych współczesnych czeskich fotografów zdecydował się pokazać swoje zdjęcia w internecie. Kilka dni temu uruchomiona została oficjalna strona autora, na której można znaleźć kilkadziesiąt jego najlepszych czarno-białych zdjęć. więcej »


> lip 2008
> maj 2008
> mar 2008
> lut 2008
> sty 2008