« Voigtlander wypuścił nowy | Main | Niejako uzupełnieniem poprzedniego newsa jest »

"Nie jest sztuką zrobić dobre zdjęcia mając świetny temat, prawdziwym wyzwaniem jest zrobienie zajmującego reportażu o nodze od stołka" - to obrazowe stwierdzenie może wydać się zabawne, ale kiedy się zastanowić, możemy uznać, że stanowi istotę fotografii.

Są tematy-samograje, takie, które same w sobie wzbudzają zainteresowanie widza. Wojna, przemoc, głód i cierpienie to problemy współczesnego świata. Niezaprzeczalnie są ważne i trzeba robić możliwie jak najwięcej, by im zapobiec, ale prócz tego mają jeszcze jedną cechę, która niestety może stać się dla fotografa pułapką. Są... atrakcyjne wizualnie. Fakt ten sprawia, że zdjęcia dokumentujące te nieszczęścia łatwiej docierają do ludzkiej świadomości - co jest istotne, bo dzięki większemu zainteresowaniu jest też większa szansa na przeciwdziałanie - ale z drugiej strony w zdecydowanej większości przypadków zwalniają fotografa z myślenia o sposobie podejścia do tematu, o tym jak uchwycić i uwypuklić istotę tych problemów, tak, żeby jego prace nie wywoływały jedynie chwilowego szoku, ale ukazywały pewną prawdę, opowiadały historię tamtych miejsc i zdarzeń. W większości wymaga się od fotografa (i fotograf sam od siebie również), żeby po prostu tam był. Efekty takiego podejścia widać w naszych codziennych gazetach, widać je również patrząc na nagradzane zdjęcia w czołowych konkursach fotograficznych.

Jest jednak również inna kategoria fotografów. Takich, którzy prawdy o ludziach nie szukają w efektownych i dość powierzchownych obrazach gdzieś na drugiej półkuli, ale tuż obok siebie, w miejscu w którym żyją, którego są stałą i integralną częścią. Szukają jej w prostych codziennych czynnościach, mogłoby się wydawać wręcz, że banalnych i nieciekawych, ale przecież jak najbardziej autentycznych i w takim samym stopniu świadczących o człowieku.







Jindřich Štreit jest jednym z kilku fotografów, których zdjęcia mógłbym oglądać po kilkadziesiąt razy bez poczucia znużenia zawsze znajdując w nich coś nowego i świeżego. Są dopracowane pod względem formalnym, nienaganne kompozycyjnie, wspaniale obrobione. Już sam ten fakt sprawia, że warto się nimi zainteresować - we współczesnym świecie masowo produkowanych zdjęć cyfrowych (banał, banał, ale prawdziwy) wybór techniki srebrowej i konsekwentne doskonalenie się w jej opanowaniu są wartościami nie do przecenienia. Jednak siła tych zdjęć leży gdzie indziej. Štreit swoimi zdjęciami przedstawia życie ludzi wokół niego - wizytę księdza chodzącego po kolędzie, starszych ludzi jedzących wspólnie śniadanie, sąsiadów przed telewizorem, pannę młodą siedzącą w sukni ślubnej na łóżku tuż przed ślubem - każdym swoim kadrem opowiada jakąś historię, ale prócz tego, co widać na zdjęciach, daje się wyczuć coś jeszcze - empatia Štreita do otaczającego go świata. W żaden sposób nie dystansuje się od ludzi, od wydarzeń, od tych czynności. On również w tym wszystkim uczestniczy i możemy być bardziej niż pewni, że życie bohaterów zdjęć jest również jego życiem. Jest to ta najbardziej elementarna i podstawowa szczerość fotografa, która mi bardzo imponuje i którą uważam za niezwykle ważną.




Zapotrzebowanie na oficjalną stronę Jindřicha Štreita było bardzo duże, bowiem w sieci dostęp do jego zdjęć jest dość trudny. Co prawda można znaleźć kilka, kilkanaście prac - są one publikowane głównie przy okazji jakiejś wystawy - ale są to wciąż te same zdjęcia, dosyć opatrzone i niestety mało reprezentatywne. Dlatego bardzo się cieszę, że wreszcie Štreit zdecydował się zaistnieć również w internecie.

Strona jest bardzo czytelna - co prawda zrobiona w technice flash, przez co na załadowanie niektórych galerii trzeba chwilę poczekać, ale dzięki temu jest również dość efektowna. Najważniejsze jest jednak, że zawiera to, co najistotniejsze - całkiem sporą ilość zdjęć. Pogrupowane są one w cztery bloki tematyczne, między którymi przemieszczamy się za pomocą strzałek. Wśród nich są oczywiście te, na które można było już trafić szperając w sieci, ale jest też duża ilość zdjęć pokazywanych po raz pierwszy, takich które ukazały się w kilku albumach i na wystawach, ale nie w internecie.

Na pewno warto poświęcić każdemu z nich dłuższą chwilę, bo są to obrazy niezwykłe.
Niezwykłe w swej prostocie i szczerości.




www.jindrichstreit.cz - oficjalna strona
Jindra ze Sovince - film o Jindřichu Štreicie

Zamieszone zdjęcia pochodzą z serwisu Jindřicha Štreita


bruno braun
nie, 9 marca 2008








Niejako uzupełnieniem poprzedniego newsa jest wystawa Jindřicha Štreita, która będzie miała miejsce we Wrocławiu, w Domku Romańskim. Ekspozycja pod tytułem "Związki" była już pokazywana w Warszawie, teraz wszystkie zdjęcia można będzie obejrzeć w stolicy Dolnego Śląska. Pokazane zostaną prace artysty z ostatnich trzydziestu kilku lat.

Fotografie można oglądać do 30 kwietnia a już w najbliższą środę, tj. 2 kwietnia, zapraszam na wernisaż na godzinę 17:00. Więcej info na stronie organizatora OKiS-u.


Jindřich Štreit - jeden z najważniejszych współczesnych czeskich fotografów zdecydował się pokazać swoje zdjęcia w internecie. Kilka dni temu uruchomiona została oficjalna strona autora, na której można znaleźć kilkadziesiąt jego najlepszych czarno-białych zdjęć. więcej »


Voigtlander wypuścił nowy obiektyw nokton classic 35 f/1.4. Jednak czy rzeczywiście jest to całkiem nowa konstrukcja? więcej  »


> opinie
> serwis
> technika
> wydarzenia